Najkrócej rzecz ujmując, rzeźbienie w gównie. Bądźmy szczerzy, Polska nie była na to gotowa. Nie robiliśmy nic, żeby w przypadku konieczności izolacji kontynuować edukację na własną rękę. Nie winię za to nikogo, bo kto mógł przewidzieć, że nagle ziszczą się najczarniejsze scenariusze filmów apokaliptycznych? Dlaczego jednak MEN zdaje się nie kumać, że sytuacja jest wyjątkowa i próbuje na siłę zachowywać pozory normalności?
Nauczyciele mają prowadzić lekcje online. Nikt nie pyta, czy wiedzą jak to zrobić, czy mają odpowiedni sprzęt i umiejętności techniczne.
Podobnie sytuacja wygląda u uczniów. Nagle panuje przekonanie, że wszyscy posiadają komputery z dostępem do internetu, drukarką, skanerem i potrafią z nich korzystać.
Jak wyglądają lekcje u nas? III klasa szkoły podstawowej. Zmasowany atak wiadomości od nauczycieli wszelakich. Zaczęły spływać zadania od wychowawczyni, pani od angielskiego, pani od muzyki, pana od WF-u, pani od informatyki, a do tego kilka wiadomości dziennie od innych osób, nauczycieli ze świetlicy, biblioteki, pedagoga, o propozycjach do wykonania w czasie tej jakże nudnej kwarantanny.
Ja nie nadążam tego czytać, drukować, skanować, o przerabianiu z dzieckiem nowych tematów nie wspomnę.
Znacznie ułatwiłoby sprawę posiadanie podręczników i ćwiczeń. U nas wszystko leży w szkole. Część książek mamy ściągniętych w PDFie, część dostajemy jako zdjęcia mailem, do tego przychodzą zadania w linkach i jako załączniki na Librusie. Treści niestety pisane są chaotycznie. Ciurkiem mam wymienione, co zrobić z polskiego, obok, po kropce matematyka, przyroda. W tym jakieś linki, numery kart pracy, odniesienia do załączonych plików.
No i hitem jest forma przekazywania zadań! Nauczyciel nie może napisać "namaluj lwa". Nie kuźwa, musi napisać: Ćwiczenie zdolności ekspresji niewerbalnej. Umiejętność posługiwania się narzędziami do barwienia powierzchni papierowej. Doskonalenie koordynacji ręka-oko oraz wspieranie kreatywności poprzez przelewanie obrazów z wyobraźni, na papier. Budowanie świadomej dbałości o szczegóły.
To ja, czytając listę prac dla klasy III, czuję się, jakbym rozwiązywała jakiś rebus, w którym zadanie polega na rozszyfrowaniu polecenia.
Rok temu nauczyciele strajkowali. Nie oceniam. Wykazywali jednak jak trudna i czasochłonna jest ich praca, wyceniali ją. Dziś nagle, z dnia na dzień nauczycielem został każdy rodzic, przeważnie w ramach drugiego i trzeciego etatu, w zależności od ilości posiadanych dzieci.

Komentarze
Prześlij komentarz